#Przeczytane - „Dobry omen” Terry Pratchett, Neil Gaiman.


z1.jpg

Bez spojlerowania bo może ktoś z Was się pokusi o przeczytanie.
Książka została wydana w 1990 roku, polskie wydanie ukazało się w 1992. Dzieło jest parodią słynnego cyklu horrorów - „Omen”. Akcja toczy się Anglii. Jest to przezabawna historia opowiadająca o końcu świata i armagedonie, który ma nadejść za kilka dni. Dokładnie mówiąc w najbliższą sobotę. Książka jest napisana w sposób śmieszny, interesujący czasem lekko intrygujący a więc zawiera wszystkie cechy jakie autor przenosi do swoich powieści. Mam na myśli Terrego Pratchetta ponieważ drugiego pana nie znam, a uściślając nie znam jego innych utworów pisanych bo osobiście obu panów nigdy nie poznałem. Głównymi bohaterami jest czwórka nastoletnich przyjaciół znanych pod nazwą bandy ONI, oraz dwóch przybyszy pozaziemskich Anioł oraz sługa ciemności, upadły anioł, którzy postanawiają współpracować ze sobą by dopilnować zadania, które im powierzyli ich przełożeni. Jedynym problemem jest to, że żyją oni już od tysięcy lat na Ziemi i perspektywa jej całkowitego zniszczenia niezbyt im odpowiada. Wyruszają więc ze swoją własną, tajną misją uśmiercenia przyszłego Antychrysta. Kłopot w tym, że jest on jeszcze jedenastoletnim chłopcem, ułożonym i nie przejawiającym jakichkolwiek skłonności do zaprowadzenia całkowitego mroku na Ziemi. Tak naprawdę można by wyliczyć znacznie większą ilość głównych bohaterów gdyż styl pisania Terrego Pratchetta tworzy osobną historię dla każdej pojedynczej postaci występującej w książce, nie jest to moja pierwsza przeczytana książka tego pana i w każdej do tej pory spotkałem się z czymś takim. Wbrew temu co można by pomyśleć nie są to przydługie, przynudzające historię pojawiających się nagle nowych, książkowych aktorów. Wręcz przeciwnie, są to często dosyć krótkie autobiografie na pół strony czasem ponad stronę, które zwięźle i dosadnie przedstawiają nam z kim mamy do czynienia.

Osobiście książka bardzo mi się spodobała. Czytałem ją z przyjemnością i towarzyszącym mi podczas tego zaciekawieniem co wydarzy się dalej. Mimo iż ma ona ponad 400 stron pochłonąłem ją w kilka wieczorów. Dochodziło już do sytuacji kiedy podczas dnia myślałem o chwili spokoju w zaciszu swojego pokoju gdzie będę mógł kontynuować czytanie. Jak wspomniałem wyżej nie jest to pierwsza przeczytana przeze mnie książka nieżyjącego już niestety brytyjskiego pisarza. Najsłynniejszym chyba jego dziełem jest cykl - Świat Dysku. Składa się z 41 tomów. Świat Dysku jest tak stworzony, że wyrastają w nim mniejsze cykle, w których bohaterami są poznane postacie we wcześniejszych częściach a całość się ze sobą zgrywa. Jednakże, nie można zacząć czytać od pierwszej książki i po kolei ponieważ można się zniechęcić i pogubić o co chodzi, tu jakiś Rincewind, tu czarownice a tu nagle ŚMIERĆ. Przed wyborem pierwszej książki poszperałem w internecie i dowiedziałem się, że najlepiej ułożyć wcześniej plan w jakiej kolejności czytać książki. Do wyboru jest cykl o Rincewidzie, cykl o czarownicach, cykl o straży, starożytne cywilizacje i cykl o ŚMIERCI i od tego właśnie zacząłem swoją pierwszą książkę. Tak mi się spodobały te prześmieszne losy nieśmiertelnego bohatera, z którym każdej żyjącej istocie przyjdzie się prędzej czy później spotkać, który chce poznać istotę ludzkości, że nim się obejrzałem odkładałem siódmą część Świata Dysku na półkę. Następne czekają już na swoją kolej :)

z2.jpg

z3.jpg

z4.jpg

z5.jpg

Szczerze mówiąc nie przepadałem wcześniej za rodzajem fantasy ale odkąd sięgnąłem po pierwszą książkę pana Pratchetta zmieniało się to diametralnie i teraz kiedy mam ochotę poczytać coś lekkiego za każdym razem sięgam po nową pozycje z jego kolekcji. Spod jego pióra wyszło ich dosyć sporo więc chroni mnie to przed myślą – a co ja będę czytał kiedy skończę tę książkę. Jeśli ktoś z Was lubi powieści fantastyczne z czystym sumieniem mogę polecić tego autora ponieważ jego dzieła są zabawne, napisane w sposób inteligentny, barwne oraz wciągające.

Miłego dnia !


Comments 1