Wycieczka na Polanę Chochołowską


Moje ostatnie zimowiska spędziłem wraz z żoną, synem i psem w najbardziej wyśnionej z pięknymi krajobrazami krainie - Kościelisko. To piękna miejscowość nie daleko Zakopanego. Wybraliśmy się tam nie rezerwując żadnego miejsca noclegowego, tak po prostu na spontanie.
Zakwaterowaliśmy się w pierwszym napotkanym domu z wolnymi pokojami do wynajęcia.

MO166596.JPG

MO176760.JPG

Gospodyni okazała się bardzo miłą sympatyczną w średnim wieku góralką. Ponieważ bardzo lubiła psy, nie stawiała żadnych warunków co do naszego pupila.
Tego dnia zmęczeni podróżą od razu poszliśmy spać. Rano przywitał nas wspaniały widok na Giewont, w pełni słońca było to nie ziemskie widowisko.

DSCN0086.JPG

MO176739.JPG

MO187012.JPG

Zmuszony obowiązkiem wyprowadzenia psa na spacer, wybrałem się na krótką lecz jaki malowniczą wycieczkę na pobliskie tereny. Tam widok wschodzącego słońca zapierał dech w płucach. Aż się sam aparat prosił żeby go wyjąć i zacząć fotografować.

MO166532.JPG

MO166544.JPG

MO166539.JPG

Drugiego dnia naszego pobytu pogoda bardzo się popsuła, potężna śnieżyca i silny wiatr nie pozwalał na żadne zwiedzanie ani dalsze wycieczki. Dużo czasu spędziliśmy w towarzystwie innych turystów i naszej gospodyni. Nie obyło się oczywiście bez góralskich opowieści. Jednak pomimo złej pogody postanowiliśmy zrobić krótki spacer, jak to się mówi "wokół komina". Trafiliśmy do gospody gdzie właścicielka pozwoliła nam wejść z psem. Za namową gospodyni zjedliśmy zupę kwasicę i placka zbójeckiego. Zupa tak mi podpasowała iż stała się moim głównym meni do każdego obiadu. Staliśmy się stałymi bywalcami, szkoda że tak krótkiego pobytu.

DSCN0240.JPG

Właścicielka gospody okazała się być Pomorzanką, która kilka lat temu wyszła za mąż za górala i tu została na stałe. Opowiadała jak było jej na początku ciężko, górale to zamknięte środowisko, dużo czasu musi minąć zanim zaakceptują nie swojego. Później zmarł jej mąż i została sama, było jeszcze gorzej. Tak na prawdę dopiero rok wcześniej górale pomału zaczęli ją akceptować.
Zaprzyjaźniliśmy się z nią, widać że brakowało jej bratniej duszy z którą mogła by porozmawiać.

Kilka dni później wyszło słońce, śnieg przestał padać a wiatr ucichł. Postanowiliśmy iść na piechotę na Gubałówkę. Dla nas mieszczuchów było to spore wyzwanie, ale pomału daliśmy radę. Z kilkoma odpoczynkami i fotografiami wreszcie dodarliśmy na szczyt.

MO166605.JPG

MO166610.JPG

MO166645.JPG

Na Gubałówce nie byłem ze 30 lat. Niewiele pamiętam z tamtego pobytu, byłem z rodzicami jako mały szczawik. Jedynie co mi w głowie zostało to szynowa kolej którą jechaliśmy w obie strony. Na szczycie kupiliśmy kilka drobiazgów napiliśmy się grzańca i wieczorem wróciliśmy piechotą do swojego kwaterunku.

MO166686.JPG

MO166693.JPG

MO166635.JPG

Jak to w górach bywa, pogoda zmieniła się nagle, pojawiła się mgła i zaczęło robić się zimno. Po powrocie do pokoju pojawiła się gospodyni z ciepłym grzańcem, znów pogadaliśmy i pośmialiśmy się razem. Zostały nam jeszcze tylko dwa dni pobytu. Gospodyni powiedziała nam , że jeśli jutro będzie ładna pogoda powinniśmy wybrać się na wycieczkę na Polanę Chochołowską, mówiła że jeśli lubimy spacery i widoki to naprawdę warto. Miała racje pomimo odległości opłacało się. Pogoda nam też dopisała.

DSCN0094.JPG

DSCN0121.JPG

DSCN0126.JPG

DSCN0129.JPG

DSCN0141.JPG

DSCN0143.JPG

DSCN0157.JPG

DSCN0162.JPG

Nie było łatwo, droga była oblodzona, w niektórych miejscach trzeba było iść poboczem po głębokim śniegu. W połowie drogi mieliśmy już dość, po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej. Wiedzieliśmy że na końcu jest schronisko, pomyśleliśmy że jeśli nie damy rady wrócić przed zmierzchem po prostu tam zanocujemy.

MO176776.JPG

MO176777.JPG

MO176781.JPG

MO176785.JPG

MO176906.JPG

MO176909.JPG

MO176935.JPG

MO176941.JPG

Po wielu trudach dotarliśmy do schroniska i tutaj czekała nas nie miła wiadomość. Niestety nie było miejsc noclegowych, zjedliśmy szybki obiad, napiliśmy się gorącej kawy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Zostało nie wiele czasu do zamknięcia, droga w górę zajęła nam o wiele więcej czasu niż planowaliśmy.

Na górze poszliśmy obejrzeć kapliczkę która została wybudowana na potrzeby filmu o Janosiku. To tutaj Janosik miał wziąć ślub z Maryną. Obiekt warty obejrzenia.

MO176955.JPG

MO176959.JPG

MO176967.JPG

MO176982.JPG

MO176972.JPG

Nasza wycieczka dobiegła końca, byliśmy ostatnimi ludźmi wychodzącymi z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kobietka przy kasie powiedziała że jeszcze z godzinę i zaczęli by nas szukać. Wróciliśmy do pokoju zmarznięci i mocno zmęczeni. Nawet pies nie chciał już stać na łapach. Biedny położył się i nic go nie interesowało.

Ostatni dzień, w nocy wyjazd do domu. Pochodziliśmy po Kościelisku i wieczorem w drodze powrotnej podjechaliśmy zobaczyć skoki narciarskie na skoczni. Trafiliśmy akurat na występ Małysza, później okazało się że to jego ostatnie skoki. Mieliśmy szczęście to zobaczyć.

Pora wracać.


Comments 5


Dziękujemy za to, że jesteś częścią społeczności #pl-travelfeed!

Zapraszam do zapoznania się postami opublikowanymi w zeszłym tygodniu, twórcy tych postów liczą na Twój głos, zapraszam do głosowania, następnym razem Twój post będzie walczyć o tytuł najlepszego postu tygodnia tagu #pl-travelfeed.

komentarz.png

Dowiedz się więcej o TravelFeed klikając na baner powyżej i dołącz do naszej społeczności na Discord.

Kuratorzy tagu #pl-travelfeed
@rozku & @lesiopm

21.01.2020 13:42
0

@tipu curate

Posted using Partiko Android

21.01.2020 16:10
0

Upvoted 👌 (Mana: 10/15 - need recharge?)

21.01.2020 16:10
0
Manually curated by the Qurator Team. Keep up the good work!
21.01.2020 16:31
0