Jak się kradnie w biedronkowym raju.



Jak się kradnie w biedronkowym raju? Okazuje się że bardzo prosto. Już kiedyś pisałem jakim rajem jest Biedronka dla złodziei. Teraz jest już to dosyć sławne przynajmniej w Łodzi.

Złodzieje obserwują bacznie i wychwytują błędy w supermarketach, potem to wykorzystują i kradną na umór. Tak właśnie jest w biedronkowym raju. W jednej z Biedronek w Łodzi w ostatnim miesiącu zaginęły dość drogie dwa ekspresy do kawy. Można by było powiedzieć, przecież to dosyć duża rzecz i nie łatwo jej wynieść niespostrzeżenie.

Otóż okazuje się że jest to bardzo łatwe do realizacji. Złodzieje doskonale wiedzą że w Biedronce ochroniarze pracują tylko w określonych godzinach. Nigdy nie ma ich od rana i pod koniec pracy też idą do domu. Przez kilka godzin Biedronka jest łatwym kąskiem dla złodziei. Oni natomiast doskonale znają godziny pracy i idą na gratisowe zakupy.

Zachowują się jak normalni klienci, ładują zakupy do wózków i to nie byle jakie bo dość wartościowe. Do koszyka lądują drogie alkohole, słodycze i inne artykuły spożywcze. Kiedy koszyk jest pełny złodziej idzie do automatycznych drzwi którymi się wchodzi. Tam pod pretekstem oglądania towaru czekają na osobę wchodzącą. Przepuszczają delikwenta a potem szybko opuszczają sklep zanim wejście się zamknie. Proste? Proste jak świński ogon.

Co na to Biedronka?

Otóż kasjerzy o tym wiedzą i czasami są w stanie wypatrzeć taką osobę. Lecz co z tego? Nic, kasjerki nie mogą zareagować bo samo wyjście złodzieja odbywa się wtedy kiedy klient przy kasie zasłania widok. Kiedy kasjer się spostrzeże przeważnie jest za późno. Złodzieja już dawno nie ma. Po za tym co kobieta kajer ma zrobić? Zostawić kasę i sama pobiec na parking łapać złodzieja? No chyba nie bardzo.

Władze Biedronki o tym doskonale wiedzą i tak naprawdę mają to w d..e. Wolą winę zganiać na personel, ale nie na ochronę bo ta też twierdzi że kradzieży dokonują sami pracownicy. Żeby to udowodnić stosują dziwne kontrole pracowników. W jednej z Biedronek w ostatnim czasie trwa już drugi dzień taka kontrola. Panowie niczym policja po cywilnemu udają klienta i obserwują czy kasjerki na wszystko zwracają uwagę. Oprócz tego sprawdzają monitoring nawet z kilku tygodni. Ja pytam no i po co? Szkoda marnować czas, chyba lepiej by było zatrudnić prawdziwych ochroniarzy i postawić ich w sklepie od otwarcia do zamknięcia.

Kontrola pracowników?

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jest godzina kiedy zamyka się sklep, panie kasjerki stoją pod drzwiami, załączają alarm i otwierają drzwi aby wyjść. A tu za drzwiami dwóch gości po cywilnemu i nie wypuszczają pracowników tylko każą się wrócić. Po czym przystępują do kontroli pracowników, między innymi siatek i toreb. Co prawda łap nie wkładają i nie grzebią, ale świecą latarką i zaglądają. Panowie nawet się nie legitymują i nie pokazują licencji aby pokazać czy wogóle mają jakiekolwiek uprawnienia. Takie zagrywki są dość często stosowane w Biedronkach. Tylko pytam po co?

Lepiej jest gnębić pracowników i dokładać im stresu do obowiązków niż pomyśleć o lepszej organizacji, zwłaszcza w liczbie dodatkowych pracowników i ochrony z prawdziwego zdarzenia. Ja wiem że takie straty jak kradzieże są wpisywane w odpowiednich dokumentach, no bo przecież tak jest łatwiej i przyjemniej, no i jest to doskonały pretekst do zabrania lub zmniejszenia rocznej premii. I już są oszczędności i jakoś się to zwraca. :) Można? Można!



Posted from my blog with SteemPress : https://krytyczny.kylos.pl/2020/02/09/jak-sie-kradnie-w-biedronkowym-raju/

Comments 1


Manually curated by the Qurator Team. Keep up the good work!
10.02.2020 13:07
0