Opinia o 4, 5 i 6 epku "The Mandalorian"


Obejrzałem 4, 5 i 6 odcinek. Jest nieco lepiej, na pewno poziom się bardziej wyrównał, ale bez szału. Szkoda, że twórcy podchodzą tak bezpiecznie do odcinków i nie pozwalają sobie na odstępstwa od ugranych i lubianych klisz. Przez to niektóre fragmenty są tak nudne, że odruchowo sięgam po telefon i nawet nie zwracam uwagi na postacie i to, o czym mówią. Nie trwa to zbyt długo, sumarycznie może po 5 minut na odcinek (może nieco więcej w przypadku 4, który był najbardziej oklepany), ale zwykle zdarza mi się to przy tych słabszych filmach, czy anime. Gdyby twórcy wyszli odrobinkę dalej ponad ciasne ramy, które sobie ustalili, to "The Mandalorian" tylko by na tym zyskał.

Kurde, jak ja bym się jarał akcją w transportowcu rebeliantów, późniejszym rozwaleniem bazy bandytów, czy walką AT-AT, gdyby scenarzyści mieli większe pole do popisu. Dostrzegam i doceniam, że coś tam próbują i wrzucają dużo niewymuszonego fanserwisu, ale to dla mnie za mało. Wolałbym odważniejsze odcinki, bardziej rozbudowane postacie (bo większość ziomków, których spotyka na swojej drodze Mando, to zwykłe kukiełki, które mają odklepać swoje i iść dalej). Poza tym dziadkiem od jajka i wierzchowców oraz tym questo-dawcą głównego bohatera, to nie zapamiętałem żadnej postaci. Ich linie dialogowe są tak nijakie, że równie dobrze mogłyby zostać wypowiedziane przez jakąkolwiek inną istotę, czasem trzeba byłoby może odrobinę zmienić kontekst, nie wpływając przy tym na treść wypowiedzi. No kurde, skoro pozwoliliście sobie na trochę przemocy, którą sprytnie zakamuflowaliście odpowiednimi ujęciami kamery, to co wam szkodziło napisać nieco odważniejsze dialogi? Nie żeby było źle, bo jest poprawnie, ale w zły sposób. Bezpieczny. Widać, że są pewne ograniczenia, których nie da się przebić. Coś jak nieprzebyta, szklana ściana z np. 3 części Wc3, w której nie dało się przeskoczyć odgórnego limitu z lvlowaniem bohatera per poziom. No ale nic, jeśli 7 i 8 odcinek mi to wynagrodzą, to może przy jutrzejszym podsumowaniu spojrzę łaskawszym wzrokiem na środkowe odcinki.

Poza tym cieszy mnie też to, że trochę wyrównali skilla i iq naszego protagonisty. Jego poziom w końcu nie waha się między stopniem kozaka, a leszcza i nie popełnia totalnie głupich błędów (np. akcja w pierdlu mogła go zaskoczyć, parę innych akcji z wcześniejszych odcinków nie bardzo). Sceny akcji są spoko - dają mi nieco frajdy, przyjemnie się je ogląda, ale trochę doskwiera mi mniejsza skala wydarzeń, mam nadzieję, że drugi sezon zaoferuje mi więcej w tym aspekcie.

No i na koniec - niezłego bubla fabularnego walnęli w 4 odcinku. Mando najpierw mówi, że ostatni raz pokazał swoją buzię jako dziecko, po czym... ściągnął garnek z głowy xD. W domku, w którym każdy mógł go zobaczyć xD. Albo to, że odcinki dzieją się bardzo podobnych do siebie planetach/sceneriach. Ja rozumiem oszczędności, ale mogliby nieco to urozmaicić, by mniej się rzucało w oczy. Dobra, to ostatnie pisalem pół-żartem, ale trochę za dużo tych pustynnych planet i leśnych środowisk.


Comments 0