75 rocznica pewnego "wyzwolenia"


27stycznia.jpg

Oglądałem dziś transmisję z 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. Podczas swojego przemówienia jedna z więźniarek wezwała, aby uczyć dzieci o Holocauście. Ja bym dodał do tego: i nie tylko o Holocauście.

Sam z dzieciństwa zapamiętałem jedną wojenną historię. Wbiła mi się w moją młodą głowę i na zawsze ukształtowała mój stosunek do tzw. "wyzwolenia". Tak się składa, że wydarzyła się dokładnie 75 lat temu. Otóż w dniu, w którym sowieccy żołnierze otworzyli bramy KL Auschwitz, inne oddziały wkroczyły do Mikołowa. Do dziś to śląskie miasto kojarzy mi się głównie z tym epizodem - ze zbrodnią jakiej dokonali sowieccy żołnierze na dwóch zakonnicach 27 stycznia 1945 roku. Salwatorianki, Stanisława Falkus i Leopolda Ludwig, zostały bestialsko zamordowane w kaplicy. Na ich ciałach znaleziono liczne ślady po bagnetach i kulach. Ot, wyzwolenie...

Historia ta przetrwała w mojej pamięci przez ponad 20 lat. Zawsze jednak kojarzyła mi się głównie z Mikołowem. W tym roku jednak poznałem jeden istotny szczegół. Otóż, siostry początkowo pochowano w mieście, w którym zginęły. Ich grób szybko stał się miejscem kultu. Wśród lokalnej ludności zakonnice miały opinię męczennic. Co więcej - ich mogiła stanowiła widoczny ślad działania Armii Czerwonej dalekiego od oficjalnej narracji. W 1954 roku wydano więc nakaz ekshumacji ciał i przeniesienia ich na cmentarz parafialny w Goczałkowicach-Zdroju. I o tym dowiedziałem się dopiero w tym roku. Goczałkowice-Zdrój to moja rodzinna miejscowość...


Comments 0