@barbarossastudio Chcę pieniędzy za moje lajki! (tekst pl-publikacje 2)


Screenshot 2020-01-18 at 3.09.26 PM - Edited.png



(od @assayer -a: Publikuję ten artykuł na moim blogu, bo straciłem kontakt z Autorem. A chcę, aby wszyscy uczestnicy konkursu mieli szansę w głosowaniu. Całą kwotę z upvotes przekażę na konto @barbarossastudio)



Według danych money.pl z Facebook korzysta już ponad 2,2 mld osób. [1]

Tyle przynajmniej jest zarejestrowanych kont. Zakładając nawet, że

około 10 procent z nich to konta fałszywe (z którymi Facebook ciągle

walczy), to daje to wciąż sumę około 2 miliardów (!) osób! 


Inwigilacja i reklamy


Użytkownicy Facebooka przeglądają zdjęcia, zakładają fanpage, piszą posty, lajkują się

nawzajem i oglądają reklamy. Zgodnie z raportem giełdowym spółki, [2]

portal ma prawie 1,5 miliarda aktywnych użytkowników każdego dnia! 99%

swoich dochodów czerpie z reklam, a z przeciętnego użytkownika wyciąga

6 dolarów kwartalnie. Co istotne, kwoty te są zawyżone dla USA i

Kanady, gdzie Facebook zarabia średnio 25 dolarów. Facebook przynosi

zyski, a wyniki finansowe są tak dobre z powodu personalizacji reklam.

Portal patrzy na to co robimy i kim jesteśmy czego przykładem jest nie

tak dawna afera z Cambridge analytica.


Co Facebook daje w zamian? Miejsce w którym możemy pokazywać nasze

życie, komunikować się z innymi ludźmi, firmami. Jest to wygodne, ale

jednocześnie jesteśmy pod stałym obstrzałem śledzących nas botów i

moderacji które może zniszczyć nasze wirtualne życie w jednej chwili.

Dla portalu jesteśmy tylko odbiorcami reklam którzy sami mówią czego

potrzebują i co ich interesuje, niczym więcej, nie traktują nas jak

partnerów w biznesie, a raczej jak towar na sprzedaż dla

reklamodawców.


A gdyby tak pójść inną drogą? Zacząć traktować użytkowników jak

partnerów, a nie mięso w rzeźni? To rodzi jeden zasadniczy problem,

kto za to zapłaci? Infrastruktura, serwery, to wszystko są koszta.

Trzeba więc zrobić z każdego użytkownika równocześnie inwestora

platformy. Nie da się odnieść globalnego sukcesu jeśli będziemy kazali

płacić za coś, co u konkurencji jest teoretycznie za darmo. Potrzebne

tutaj inne rozwiązanie. Takie które sprawi, że ludzie nie będa musieli

inwestować w portal, ale mimo to będą chcieli to robić.


Blockchain Steem


I wtedy wchodzi Steem, cały na biało. Steem (nie mylić z Steam) jest

tym dla Facebooka, Twittera i serwisów blogowych czym Bitcoin jest dla

Banków. Trutką na szczury. Steem powstał z nienawiści do reklam i

śledzenia. Zakłada, że treści tworzone przez ludzi mają wartość samą w

sobie i nie potrzebny jest ktoś kto pozwoli jednej osobie wrzucić na

serwer swoją pracę, a drugiej, po obejrzeniu jego reklamy, zapoznać

się z nią. Pojawia się jednak pytanie, skąd biorą się pieniądze na

utrzymanie serwerów? Z pomocą przychodzi tutaj blockchain. Steem nie

dość, że nie ma reklam i nie szpieguje użytkowników, to jeszcze jest

zdecentralizowany, otwarty i oparty na blockchain. Wybierani przez

społeczność delegaci mają prawo do tworzenia bloków. Pobierają oni z

nich około 20% tokenów, stanowiących ich wynagrodzenie za rozwój

projektu i utrzymanie sieci. Pozostałe tokeny są dystrybuowane wśród

autorów wpisów.


Wyobraźmy sobie, że właściciel dużej firmy nagle umiera. Nie

pozostawia po sobie żadnych spadkobierców, nawet dalekiego bratanka w

Ameryce. W takich sytuacjach majątek przejmuje państwo, jednak chcąc

tego uniknąć, prezes zapisuje w testamencie, że udziały w firmie mają

otrzymać jej pracownicy. Oczywiście w swej mądrości, nie przydziela

każdemu takiego samego udziału, jest to zależne od stażu, posady,

osobistej sympatii itp. Początkowo w firmie panuje chaos. Jedni

sprzedają udziały nie wierząc w sukces marki, inni je kupują bo wiedzą,

że firma dzięki ich ciężkiej pracy odniesie sukces. Po pewnym czasie

sytuacja się stabilizuje, a pozostali w firmie pracownicy działają we

wspólnym celu, motywowanie nie tylko pensją, ale i osobistych

interesem w tym aby korporacja prosperowała jak najlepiej.


Tak w skrócie działa właśnie Steem. Użytkownicy tworzą posty, później

odbywa się głosowanie podczas którego przyznawane są zarówno te

dodatnie (przyznające nagrodę) jak i ujemne (odbierające ją) głosy. Po

siedmiu dniach następuje rozliczenie i do wpisu więcej się nie wraca.

Każdy użytkownik ma interes w tym aby sieć działała jak najlepiej, bo

każdy jest udziałowcem. Jedni większymi (co wiąże się z większą

wartością głosu), inni mniejszymi. Na Steem tworzona jest codziennie

stała pula tokenów, ale dopiero określenie do kogo one pójdą - nadaje

im wartość. [3]


Autorzy


Jest to jeden wielki eksperyment społeczny który zadaje pytanie: Co

się stanie jeśli przestaniemy nadzorować ludzi w internecie?


Pewne wyniki mamy już w tej chwili. Steem wyróżnia się na tle portali

społecznościowych przede wszystkim brakiem trollingu. Tutaj jest to po

prostu nieopłacalne. Nikt nie traci czasu na tym aby kogoś zdenerwować

i zrazić do siebie, jeśli może się z nim zaprzyjaźnić i na tym

zarobić. Jest to prosty rachunek ekonomiczny. Na stronach które nie

dzielą się zyskami z użytkownikami (czyli prawie wszystkich) potrzebna

jest moderacja, bywa, że rozbudowana, aby uchronić się przed spamem i

trollingiem. No bo jeśli zarobić się nie da, to chociaż będę miał

trochę rozrywki w tym, że wkurzę parę osób - myśli troll.


Z drugiej strony Steem przyciąga wartościowych twórców. Dostają oni

wygodne narzędzie. Pierwszą, i najważniejszą zaletą jest brak opłat,

Początkujący bloger (o ile nie chce pisać na darmowej i moderowanej

platformie) zapłaci około 150 zł rocznie.[4] Kolejnym plusem jest

niezmienność blockchainu, tutaj treści nigdy nie znikają, nie stanie

się więc to co z blogowiskami Interii czy Onetu, które powiedziały

swoim blogerom, że są nieopłacalni. Tutaj jest to niemożliwe, o ile

będzie na świecie choć jedna osoba, która na swoich komputerach będzie

utrzymywać sieć i produkować bloki. Trzecia sprawa: Steem jest

wygodny, nie musimy nic konfigurować, promować się, opłacać domeny,

załatwiać hostingu. Po prostu piszemy, wchodzimy w interakcje z innymi

użytkownikami i budujemy naszą markę. I czwarta wartość dodana:

monetyzacja od pierwszego postu. Tutaj nawet pierwszy post może

zarobić kilka dolarów, co jest niemożliwe przy tradycyjnym blogowaniu.


Pisząc na Steem nie ryzykujemy niczym, nie musimy dbać o

infrastrukturę, być biznesmenami. Po prostu skupiamy się na tym o co

chodzi w blogowaniu - piszemy, a przy okazji dostajemy pewne

pieniądze.


Czytelnicy, inwestorzy i deweloperzy


Po naprzeciw sceny siedzą czytelnicy, którzy są tak samo, o ile nie

ważniejsi od twórców. Stanowią oni inwestorów-kuratorów którzy chcą

oglądać na Steem treści które ich interesują. Na takie treści będą

głosować i takich autorów wspierać. Załóżmy, że chcemy popularyzować w

Polsce picie herbaty, bo posiadamy firmę która produkuje egzotyczne

jej rodzaje. Kupujemy odpowiednią ilość tokenów STEEM i zaczynamy

nagradzać autorów którzy piszą np. o zdrowotnych właściwościach picia

zielonej herbaty, o gatunkach herbat, recenzje naparów czy poradniki

właściwego parzenia. Jeśli nasze wsparcie jest odpowiednie, to

promujemy takie artykuły także w innych, powiązanych tagach. Zobaczy

go ktoś zainteresowany polską, kulinariami czy wschodnią kulturą. Siłą

rzeczy wzrośnie liczba postów na temat herbat, a co za tym idzie

jakość tych najlepszych. My natomiast osiągniemy swój cel jakim było

promowanie herbat. Nasza konkurencja czy też przedstawiciele innych

branży zachęceni naszym sukcesem zrobią to samo, czyli kupią monety i

będą wspierać, ale my nic na tym nie stracimy, wręcz przeciwnie!

Zarobimy, ponieważ liczba tokenów jest ograniczona ich wycena więc

będzie musiała pójść w górę.


Nie musimy być jednak wielkimi producentami aby inwestować w Steem.

Ten projekt jest świetną alternatywą dla serwisów takich jak

Patronite, płatnych subskrypcji czy też akcji charytatywnych. Możemy

kupować np. STEEM za 20-30 zł z myślą o tym, że będziemy wspierać

lubianych przez nas twórców, ciekawe redakcji czy szczytne cele. Nie

musimy wysyłać bezpośrednio naszych pieniędzy. Wystarczy, że oddamy

głos. Pieczemy w ten sposób 2 pieczenie na jednym ogniu, z jednej

strony opłacając pracę twórcy, z drugiej samemu dokładając cegiełkę do

sukcesu platformy.


Ostatecznie możemy nie inwestować pieniędzy wcale, a mimo to mieć

tokeny i zarabiać. STEEM które otrzymuje się w nagrodzie, można

zamrozić, tym samym stając się inwestorem sieci. Jest to bardzo

wygodny sposób na wejście w świat kryptowalut dla ludzi którzy nie

mieli do tej pory nie mieli z nimi styczności. Nie potrzeba tutaj

inwestycji, rejestracji na giełdzie. Wystarczy tylko komputer i chęć

do pisania.


Więc jeśli jest to blockchain dla ludzi, to ludzie mają realny wpływ

na to jak ma wyglądać. I nie mówię tutaj o głosowaniu na delegatów czy

rozwijaniu projektu jako developer. Mowa o zwykłych inicjatywach które

może przeprowadzić każdy z nas. To może być wszystko, począwszy od

stworzenia gazety monetyzujacej sie poprzez blockchain, przez akcje

charytatywne (akurat te lajki są coś warte ;)), na promocji poza

siecią kończąc. Na Steem jest zarejestrowanych nieco ponad miliona

kont. Jest to bardzo mało, wręcz tyle co nic, ale pracowcie tu jak w

ulu. Steem aż pęka od pomysłów, a ludzie na nim obecni odnajdują w

sobie pasję do działania. Tutaj nie ma marudzenia “niech ktoś”. Piękno

decentralizacji polega na tym, że jeśli chcesz aby coś było, to sam

powinieneś to zrobić. I ludzie, w tym ja o tym wiedzą. Piszę ten

artykuł, bo mam interes w tym aby ktoś go przeczytał i ktoś się

zainteresował. Za Steem nie stoją duże pieniądze, stoją za nim ludzie

którzy są ważniejsi od kursów, bo nawet jeśli Steem upadnie, to ci

którzy byli na nim aktywni - nabyli cennych umiejętności na całe

życie, a Steem im defacto za to zapłacił.


Media i władza


Ważnym aspektem posiadania STEEM jest władza, władza nad tym kto

dostanie pieniądze. Ludzie są już tak stworzeni, że pragną właśnie

władzy, tego aby decydować o życiu innych. Tutaj można realizować to w

wygodny sposób, wystarczy kupić tokeny i wspierać wybrane przez nas

poglądy. Nie musi koniecznie zależeć nam na zarobkach, to może być

kwestia drugorzędna. Celem może być stworzenie ruchu politycznego w

opozycji do obecnego systemu, ale też propagowanie np. wegetarianizmu

czy danej religii.


Dane statystyczne pokazują, że wśród młodych, coraz mniej popularna

jest telewizja. Żyją oni w świecie internetu [5] [6], nic dziwnego

więc, że politycy przenoszą swoją uwagę na portale internetowe.

Artykuły sponsorowane, kupowanie redakcji czy też zatrudnianie armii

trolli. Mieliśmy tego przykład w czasie ostatnich wyborów w USA, kiedy

to Rosjanie zatrudniali blogerów mających podkopać poparcie Donalda

Trumpa [7], ale to nie wszystko! Instytucję trolla wykorzystuje się

też w propagandzie wewnątrz państwa poprzez wpisy chwalące walkę

żołnierzy Federacji w Syrii. [8] Również na naszym podwórku PiS

zatrudniał, według naukowców z Oxfordu , w latach 2015-2017 osoby

których zadaniem było atakowanie opozycji i wspieranie działań rządu.

Wytworzyło to swoistą propagandę pod przykrywką ekspozycji poglądów

zwykłych ludzi. Ostatecznie łatwiej jest nałożyć filtr wiary na

przekaz z telewizji, gorzej poradzić sobie z setkami komentarzy,

wpisów, filmów, wyglądających jak opinie zwykłych ludzi, naszych

sąsiadów, współpracowników.


Ale i to się zmienia. Społeczeństwo zaczyna zauważać kłamstwa

serwowane też przez duże portale społecznościowe. Czasami nie muszą

one uciekać się do opłacania autorów. Mogą wykorzystać w tym celu

autorów popierających daną doktrynę. Takiemu autorowi trzeba zapewnić

wsparcie, zwiększyć zasięgi, stać po jego stronie w konfliktach, a

przeciwników - banować, uciszać. Wtedy osiągniemy korzystny dla nas

obraz który będzie kształtował światopogląd odbiorców. Kłamstwo trudne

do udowodnienia, ale dalej kłamstwo. Prawda, jak uczy historia, zawsze

wyjdzie na jaw. Osobiście uważam, że w niedługim czasie będziemy mieli

do czynienia z kryzysem obecnych mediów społecznościowych, na którym

zyskają te oparte o blockchain. Tutaj oczywiście możliwe są wpływy,

ale każdy działa na tych samych zasadach i nie jest możliwe

zablokowanie czyichkolwiek ust. Dodatkowo utrudni się stworzenie armii

trolli. Takie konta będą bardzo drogie, będą wymagały stworzenia

wiarygodnej historii, zbudowania marki. Po wszystkim zaś staną się

bezużyteczne, bo pozostanie dowód tego, że wspierały daną opcję,

dziwnym będzie więc nagła, masowa zmiana poglądów.


Stąd Steem o ile jest świetnym narzędziem do promocji danych tematów,

tak słabo radzi sobie w kwestiach propagandowych, bo każda brudna

sztuczka szybko wyjdzie na jaw. I jest to ogromna zaleta

transparentnych mediów. Im nie trzeba ufać, bo każdy może wszystko

sprawdzić. Tutaj nie ma sytuacji, gdzie gazeta kasuje artykuł po kilku

latach, bo zmieniła się linia redakcji - Nie musimy polegać na

niczyjej pamięci bo wszystko jest do weryfikacji. Oczywiście nie

znaczy to, że polityka nie ma miejsca w sieci. Jest ona taką samą

dziedziną jak każda inna, i wręcz zyskuje na wiarygodności właśnie z

powodu problemów w fałszowaniu rzeczywistości. Tutaj partia rządząca

nie jest w stanie oczernić bezpodstawnie opozycji.


Polska na blockchainie


Ale Steem to nie tylko budowanie grona osób wokół danego tematu, to

też społeczności skupione wokół danej narodowości czy języka. Świat

się globalizuje, a małe państwa radzą sobie coraz gorzej w walce z

koncernami. Idea narodowości rozmywa się poprzez migracje, prawa

międzynarodowe, sojusze wzajemnie powiązane [9]. Steem pozwala niejako

zachować tą odrębność w postaci tagów językowych. O ile w głównej

części blockchainu, Angielski jest językiem głównym, tak w #polish

piszemy tylko po Polsku.


Po 2 latach istnienia sieci, udało się nam wykształcić grupę kilkuset

osób skupionych wokół budowania polskości z dala od mediów głównego

nurtu. Blockchain chroni nas swoją transparentnością i brakiem

cenzury. Tutaj każdy jest równy i nie jest możliwe zamknięcie

komukolwiek ust. Nie musimy obawiać się poprawnych politycznie

moderatorów i bana za pisanie niezgodnie z linią administracji

portalu. Owszem, grupa nacisku politycznego może zakupić duże ilości

STEEM i propagować swoje racje, ale zostanie natychmiastowo przejrzana

i pojawią się natychmiastowe głosy sprzeciwu - nie do zagłuszenia.


Tak więc budujemy tutaj Polskę. Nie jest nas wielu, ale działamy

bardzo prężnie. Mamy własną gazetę, działy tematyczne, istnieją nawet

dwie redakcje: techniczo naukową Glodniwiedzy.pl i gamingową

Gameeit.com. Te dwa projekty są zupełną nowością w dziedzinie mediów.

Ich idea polega na stworzeniu portalu bez siedziby. Redaktorem może

zostać tam każdy, kto tylko wyśle tekst do przeglądu, na dowolny

temat. Jeśli zostanie przyjęty - zostaje poddany korekcie i

opublikowany. Autor otrzymuje procent od zarobków, część jest

przekazywana korektorowi i zarządowi redakcji. Jest to uczciwy układ,

bo bloger może dotrzeć do większej liczby osób, ma szansę na

paradoksalnie lepszy zarobek, a jego wpisy odznaczają się wysoką

jakością. Redakcja z drugiej strony jest w stanie rozwijać się i

pokrywać koszty działalności takie jak serwer, domena, wsparcie

techniczne itp.


Efekty tego widoczne są gołym okiem, o ile wcześniej artykuły o Steem

miały trudności z przebijaniem się do ludzi poza siecią, tak redakcje

dzięki ładnym stronom i podziałowi na podstrony sa atrakcyjne dla

przeciętnego czytelnika. Artykuły Glodniwiedzy.pl były wielokrotnie

publikowane na serwisach takich jak wykop.pl, można było je też

znaleźć w feedzie google news.


Nie bez znaczenia są też akcje charytatywne organizowane przez polską

Społeczność. Zbieraliśmy pieniądze na WOŚP, jeden z użytkowników

prowadzi kampanię na rzecz krwiodawstwa gdzie za każdą donację płaci 1

STEEM. Jednak najważniejsza w mojej ocenie, jest adopcja na odległość

dziewczynki z Republiki Demokratycznej Kongo i opłacenie roku jej

nauki ze środków uzyskanych za pomocą specjalnego postu. Udowodniliśmy

tym, że Steem jest innym projektem od wszystkich, tutaj nie liczą się

pieniądze (o które ciężko w czasie bear marketu), ale ludzie którzy

razem chcą budować coś fajnego. Nasz blockchain jest w przeciwieństwie

do mainstreamowych mediów - platformą wolnych ludzi.



Źródła:

[1] https://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/facebook-wyniki-finansowe-cambridge-analityca,14,0,2404366.html

[2] https://investor.fb.com/financials/default.aspx

[3] https://steem.io/steem-whitepaper.pdf

[4] http://kasiapszonicka.pl/2016/11/ile-kosztuje-prowadzenie-bloga-zalozenie-utrzymanie/

[5] https://pclab.pl/news68101.html

[6] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/mlodzi-ludzie-z-europy-coraz-krocej-ogladaja-telewizje-zyskuja-platne-serwisy-vod

[7] https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/trump-o-demokratach-i-zaangazowaniu-rosji-w-wybory-w-usa,856230.html

[8] https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/relacje-rosyjskich-trolli-internetowych-ingerujacych-w-wybory-w-usa,816539.html

[9] http://www.sprawynauki.edu.pl/archiwum/dzialy-wyd-elektron/306-prognozwanie-el/3737-co-sie-stanie-z-panstwem-narodowym





Comments 3


Jako weteran powinieneś sprawdzić tekst jak wrzuciłeś. Strasznie się to czyta z takimi odstępami. Jak narazie facebook to świetne narzędzie na biznes i reklame z ogromnym zasięgiem. Póki jest biznes nikt nie będzie reklamował np swoich produktów na steemit.
Z drugiej strony patrzeć to rzeczywiście steemblockchain to nie tylko pieniądze a społeczność, którą budują wspaniali ludzie.

08.02.2020 09:11
0

Wiem, że to się ciężko czyta. I Autora artykułu, i każdą inna osobę, której się taka forma publikacji nie podoba - zapraszam do opublikowania lepszej wersji. Chętnie ją podlinkuję do głosowania, aby ułatwić lekturę innym. Ja zrobiłem tyle, na ile mi starczyło czasu i dobrej woli.

09.02.2020 01:36
0

Jest szansa, że obserwujemy wykluwanie nowej jakości społeczeństwa. Ktoś przy okazji wyborów w stylu "kto nie z nami ten przeciw nam" ma prawo nieakceptowania żadnej z oferowanej młodym opcji. Lamenty, ustawionej już ideologicznie grupy, że młodzi nie chodzą na wybory wcale mnie nie dziwi, ponieważ wybór pomiędzy salcesonem i kaszanką nie jest zbyt atrakcyjny. Archaiczne metody zarządzania muszą w końcu być zastąpione czymś świeżym, w miejsce ideologicznego podporządkowywania się jednej ze współczesnych opcji (ideologicznej linii wybranej partii). Steem jako narzędzie jest gotowe do "bezmanipulacyjnego" pośredniczenia w wymianie nowych, adekwatnych do naszych czasów idei. Stare, mentalnie pokolenie kiedyś odejdzie i wtedy pozostawioną pustkę może wypełnić "nowe myślenie". Ten czas należy wykorzystać na poszukiwania nowej formy zarządzania poprzez prowadzenie dyskusji na Steemie. Może przydałby się w tym celu jakiś nowy, charakterystyczny dla tej sytuacji tag?

10.02.2020 09:07
0